Obniż stawki, bądź fajny

on kwi15 2011

W jednym z ostatnich wpisów poruszałem temat czasowego braku zajęć i jakiejkolwiek pracy oraz zleceń, czyli okresu dotykającego niekiedy freelancera. Dzisiaj chciałbym się skupić na innym problemie, który bezpośrednio wynika z powyższego zagadnienia. Mniej pracy i brak zleceń zwykle budzi w nas myśli dotyczące braku wiary w siebie: skoro nie mam klientów, to znaczy, że coś nie jest nie tak z moimi stawkami lub z umiejętnościami. A ponieważ tych ostatnich jestem pewien, to chyba pora zmienić cennik i przystosować go do klienta.
(więcej…)

„Tanie teksty” na copywritera

on mar12 2011

Jak to w każdej pracy także u mnie trafiają się nieraz typowe perełki, zapytania ofertowe, teksty klientów i „propozycje nie do odrzucenia”. Poniżej wrzucam kilka z ostatniego półrocza.

jeżeli wykona pan 9 precli po 1000 znaków..powiedzmy za 10 zł..płacę połowe teraz;) połowe po wykonaniu zlecenia..zleceń będe miał więcej ale masowych..odpowiada?”

Istna okazja, nie powiem. Nieco ponad 1,1zł za 1000 znaków (nie wiadomo czy ze spacjami czy bez). Poczułem się zaszczycony, że pan nie zaoferował iście murzyńskiej stawki 1zł. W końcu ktoś docenił mój profesjonalizm i doświadczenie – pomyślcie tylko 1,1zł!

Czy przed wyborem zwycięzców mogłbym panu zlecić teksty? Zależy mi na czasie, a też nie chce zamykać jeszcze aukcji.

Tutaj już trochę objaśnień – na serwisie ZPN nie piszę tekstów bez zaliczki i to osobom bez zweryfikowanego konta (a ów pan takie właśnie ma). Dodatkowo jego opinia nie była zbyt ciekawa, więc oferta napisania mu 10 tekstów i to bez gwarancji, że wybierze mnie na zwycięzcę (co wiązałoby nas umową) była po prostu idiotyczna.

Tak wienc na jutro 50 tekstow, tylko takich na zaplecze bardziej wartosciowych. Jak sie pan wyrobi do 18 to place 60zl, no jesli sie nie uda to 50 (za tyle mi pisza inni)

Pisownia oryginalna, żeby nie było :)

To jak, wybrałem Pana na zwycięzcę jak Pan chciał, to teraz możemy się dogadać co do ceny :) Myślę, że 90gr będzie ok, w końcu to zwykłe precelki :))

Niestety nie ujął się uśmieszkami.

Tu jest moja strona: xxxxxx Jutro chciałbym mieć już zarys tekstów, proszę je wysłać na xxxxx to od razu wrzucę na stronę. (…) Jak wrócę w przyszłym tygodniu to ureguluję ewentualną należność.

„A może nie wrócę, bo po co?”

PS. Na forach dyskusyjnych widzę dość przyjazdne kwoty :) 1000 znaków bez spacji za 1 zł. Wiem, że to niska kwota, ale rynek jest bezlitosny…

A to już podejrzane na jednym z forum – gdybym ja dostał taką ofertę, to chyba długo hamowałbym wybuch śmiechu :)

Copywriting – ceny i stawki

on mar4 2011

Temat pieniędzy, stawek i wynagrodzenia za napisane teksty jest chyba najbardziej lubiany przez wszystkich copywriterów. Jednak na początku muszę przestrzec każdego – początkujący copywriter nie ma najmniejszych szans na to, aby przy kilku pierwszych zleceniach zarobić spore sumy.
Wręcz przeciwnie – stawka za 1000 znaków w copywritingu nie wynosi zazwyczaj więcej jak 1,3zł – przy dobrych wiatrach może podnieść się do 1,5zł. Tylko doświadczeni copywriterzy pracujący z wieloma firmami i mający podpisane z nimi umowy mogą liczyć na więcej. Dla początkującego pozostają stawki niskie, nierzadko wyjątkowo nieopłacalne. Wystarczy jednak duża dawka cierpliwości, terminowość i dobry styl pisania, aby zostać dostrzeżonym przez potencjalnego klienta. W tym czasie trzeba się udzielać na forach, portalach typu pracuj.pl czy serwisach ze zleceniami, gdzie będziemy zdobywać copywriterskie doświadczenie. Warto też wysyłać klientom indywidualne oferty (koniecznie z portfolio!) oraz proponować konkurencyjne warunki pracy.
Dopiero wtedy możemy negocjować stawki. Tu uprzedzam od razu – stawki większe jak 2zł za 1000 znaków ze spacjami w seo copywritingu nie przejdą. Bazując na własnych doświadczeniach widzę, że największe szanse mają osoby proponujące od 1,2zł – 1,5zł za 1000 znakowy tekst preclowy. Stawki za teksty zapleczowe są nierzadko jeszcze bardziej zminimalizowane – za wartościowy tekst, który zwykle powinien być wyceniany przynajmniej 2 razy więcej niż tekst preclowy – „copywriterzy” na ZPN wyceniają na 2zł za 1000 znaków, w porywach do 3zł. Nie wiem co jest gorsze – jakość tych tekstów czy poniżanie się copywriterów?
Po ponad rocznych obserwacjach dochodzę do prostych wyliczeń i uniwersalnych (uśrednionych) stawek, które pojawiają się na serwisie ZPN oraz PiO, a wyglądają następująco (stawki za 1000 znaków):

  • precle – 1,4zł-1,8zł
  • teksty zapleczowe – 2zł-3,4zł
  • teksty na blogi firmowe, preclowe itp. – 2zł-4zł
  • teksty z mieszarek przed wymieszaniem 4zł-6zł
  • teksty na strony www, uniwersalne artykuły reklamowe – 10zł-14zł

Oczywiście stawki te są pewnie bardziej zróżnicowane w zależności od ilości zleceń oraz zamawianych tekstów. Największe szanse na zdobycie klienta mają firmy lub osoby prowadzące działalność gospodarczą i mogące wystawić faktury VAT na świadczone usługi. Mogą one zaproponować wtedy niższe stawki i korzystniejsze warunki klientowi, przez co prywatnie działający copywriterzy (nierzadko nawet bez umowy o dzieło czy umowy zlecenie) nie mają większych szans na zdobycie stałego klienta.

Zadanie pierwsze – pisanie precli

on lut27 2011

Jak się można domyśleć, moim pierwszym zadaniem było napisanie zwykłych precli (popularne pressell page), krótkich artykułów na konkretny temat, w których trzeba było umieścić słowo kluczowe. Wtedy jeszcze byłem kompletnie zielony w tej dziedzinie, więc moje „pisanie” odbywało się na zasadzie tworzenia prawdziwych esejów, tekstów, które z powodzeniem mogłyby służyć za wartościowy content. Zamiast więc pisać precle, pisałem ciekawe artykuły o dużej wartości merytorycznej – i tylko się zastanawiam, jaką minę musiał mieć klient, gdy zamiast standardowego lania wody dostał wartościowe treści.
No cóż – w pewnym sensie był to mój błąd, bo przed rozpoczęciem pracy nie poszukałem w Sieci informacji na temat co to jest precel – ale w przyszłości okazało się to dla mnie bardzo korzystne. Miałem już wielkie doświadczenie w tworzeniu ciekawych tekstów, więc pisanie zapleczówek albo contentu na strony stało się łatwiejsze. Póki co jednak trwałem w świętym przekonaniu, że pisząc za stawkę 1zł/1000 znaków ze spacjami, byłem ustawiony w świecie copywritingu na przynajmniej kilka miesięcy. Umiałem pisać precle i znałem ich podstawowe zasady:

  • słowa kluczowe umieszczone w tekście w nieodmienionej formie
  • zachowana żądana liczba znaków
  • treść sensowna i zgodna z zasadami pisowni
  • treść unikalna, nie żaden duplikat ściągnięty z wikipedii

Miałem stałe zlecenia, na których wiele nie zarabiałem, ale zawsze jakiś grosz do kieszeni wleciał. Z czasem prócz prostych fraz jednowyrazowych pojawiały się trudniejsze, które za nic nie chciały się ustawić w gramatycznym szyku zdania. Mowa tu o takich perełkach jak „copywriter Poznań”, „tanie bilety Warszawa” itp. Każdy, kto miał do czynienia z pisaniem precli wie, że trudno takie potworki wcisnąć w zdanie, aby zachować jego logiczną całość. Kombinowałem na różne sposoby, co dawało naprawdę okropne efekty. W końcu zbiegiem okoliczności trafiłem na artykuł, gdzie jakiś mądry człowiek dokładnie wyjaśniał, że w przypadki takich fraz, które tworzą trudne słowa kluczowe koło siebie można oddzielać je znakami interpunkcyjnymi. Można więc było wstawiać między nie kropki, przecinki, myślniki, znaki zapytania i wykrzykniki, dwukropki, wielokropki – słowem wszystko, co nie psuło ani gramatyki ani stylistyki zdania.
Niektórzy mogą tu pokręcić głowami i zapytać, dlaczego aż tak trzeba dbać o powyższe czynniki w preclach, skoro i tak nie służą one niczemu innemu, jak tylko pozycjonowaniu. Niestety muszę Was zmartwić – precle czytane są przez zwykłych ludzi, którzy mogą się na nie natknąć zupełnie przypadkiem, gdy będą przeglądać Internet. Czytane są też przez administratorów i moderatorów blogów, na których się je umieszcza (blogi te również nazywa się blogami preclowymi lub pressellami). Jeśli precel będzie bezsensowny, a jego treść beznadziejna, to nie ma żadnych szans, aby przeszedł jakąkolwiek moderacje – a przez to staje się bezużyteczny dla pozycjonera.

Trudne początki

on lut27 2011

Nie wiem, czy w moim przypadku można mówić o wyjątkowym szczęściu czy o olbrzymim pechu. Swoją przygodę z copywritingiem zaczynałem na początku roku 2010, gdzie boom na pozycjonowanie wszystkiego przeżywał swój okres świetności. Niestety niosło to za sobą też setki nowych osób, które „pozycjonowały”, „pisały” albo „oferowały” swoje usługi związane z branżą SEO. Mówiąc krótko i dobitnie – był to okres, kiedy pisało się naprawdę tanie precle, których cena zwykle kręciła się koło 1zł za 1000 znaków ze spacjami. Dlatego śmiać mi się chce, gdy dzisiaj wchodzę na różne fora i czytam pełne oburzenia posty, że ktoś zaoferował stawkę 1,5zł za zwykłego tysiąc znakowego precla. Proszę pana czy panią – takie stawki w porównaniu z tym, za jakie pisało się rok temu, są po prostu niesamowicie wysokie.
Wracając jednak do meritum – początkowo wydawało mi się niemożliwe, żebym ja, zwykły studenciak, mógł załapać się na poważne i dobrze płatne zlecenie. Branża była ogromna, chłonna i przede wszystkim pełna ludzi takich samych jak ja – głodnych kasy i rwących się do pracy. Z początku łapałem proste zlecenia dotyczące głównie pisania pressell page, czyli krótkich tekstów o charakterze informacyjnym. Jakość takich artykułów była adekwatna do wynagrodzenia, jakie za nie dostawałem. Wtedy jednak byłem szczęśliwy, że w ogóle jakieś zlecenia mi wpadały, chociaż pisanie za marne grosze było zwyczajnie bezproduktywne.
Po około miesiącu takiej pracy, gdzie pisałem głównie dla dwóch stałych klientów, pojawiła się możliwość założenia konta na znanym serwisie ZPN. Oczywiście nie oznaczało to jednocześnie większych zarobków czy zleceń, ale pozwoliło mi dokładniej poznać konkurencję. Powstał też problem stworzenia sobie portfolio copywritera, gdzie mógłbym umieszczać swoje dotychczasowe teksty i dzięki temu w prosty sposób pokazać ewentualnym klientom swoje umiejętności. Założenie portfolio okazało się strzałem w dziesiątkę – wystarczyło podać w ofercie link do niego (oraz oczywiście stosownie konkurencyjne ceny (: a klient sam odpisywał po chwili, że jest zainteresowany podjęciem współpracy ze mną.
W ten sposób – i piszę to z pełną odpowiedzialnością – w ciągu zaledwie dwóch tygodni zdobyłem czterech nowych klientów, z którymi współpracuję do dnia dzisiejszego. Publikacja własnych tekstów, przykładowych próbek napisanych w wolnym czasie albo artykułów, które wykonywaliśmy dla kogoś innego, jest doskonałym sposobem na przekonanie do siebie klienta. Wraz z kolejnymi zleceniami portfolio oczywiście się rozrastało, pojawiały się w nim teksty z różnych tematyk, co dodatkowo podnosiło moją wartość jako copywritera.
Nie zajmowałem się przy tym profesjonalnym copywritingiem, czyli tworzeniem wartościowego contentu na strony firmowe itp. W polu moich zainteresować leżał jedynie seo copywriting, czyli pisanie precli, tekstów zapleczowych, informacji na blogi. Dopiero później wraz z rozwojem swoich umiejętności (i wiary w siebie) do swojej oferty dołożyłem wartościowe teksty na strony www.

Menu

Polecane

Admin

stat4u