Pisałem już, że swoją copywriterską karierę zaczynałem od prostych zleceń – tu dziesięć precli, tam dwadzieścia, czasem trafiło się większe zlecenie, gdzie ich ilość przekraczała pięćdziesiąt. Z czasem więc moje umiejętności w skutecznym laniu wody – bo właśnie tym dla większości copywriterów są precle – podniosły się na tyle, że w ciągu dnia mogłem ich nastukać około stu sztuk. Oczywiście pominąć wtedy trzeba jakiekolwiek życie poza pisaniem – jednak przyjmując, że za te sto sztuk dostawałem około 130zł – to poświęcenie jednego dnia było tego warte.
No, ale ja nie o tym :)
Zanim zacząłem odróżniać zwykłe teksty preclowe od tekstów zapleczowych czy wartościowego contentu na stronę, minęło sporo czasu. Dopiero po kilku tygodniach zrozumiałem, czym tak naprawdę jest precel:
- krótkim tekstem, gdzie są:
- słowa kluczowe w odpowiedniej formie gramatycznej
- tytuł i treść adekwatna tematycznie do słów kluczowych
- tekstem o charakterze informacyjnym bądź reklamowym
- jednak bez bezpośredniej reklamy, np. „firma XXX jest najlepsza, bo”
- poprawnym gramatycznie i ortograficznie
- bez większej wartości merytorycznej
- przy jednoczesnym zachowaniu pewnej dozy sensowności
Niektórzy zauważą, że pewne punkty właściwie się wykluczają – jak chociażby ten ostatni. Niestety świat SEO jest tak skonstruowany, że to, co dla nas jest mało logiczne, dla robotów wyszukiwarek będzie logiczne aż za bardzo. Pisząc więc teksty preclowe trzeba pamiętać, że:
- mają być logiczne i sensowne
- mają być poprawne pod względem pisowni
- mają być na temat
- muszą być umieszczone w nich słowa kluczowe
Jeśli zachowane zostaną cztery powyższe zasady, to możemy spokojnie usiąść do pisania precli. Tutaj jednak pojawiają się kolejne wymagania, narzucane przez właścicieli blogów z preclami (czyli tak zwane presselle). Nie akceptują oni wpisów, gdzie słowo kluczowe (wraz z linkiem) znajduje się w pierwszych 200 znakach tekstu. Niekiedy granica tolerancji spada do 170 znaków, ale optymalną wartością jest cały czas 200. Drugą kwestią jest częstotliwość pojawiania się w tekście słów kluczowych – zwykle przy otrzymywaniu zlecenia copywriter dostaje odpowiednie wytyczne – często w tekście 1000 znakowym umieszcza się 2-3 frazy, niekiedy jednak wytyczna mówi o tym, aby frazy umieszczać jak najczęściej. Oczywiście nie wszystkie z nich będą wtedy podlinkowane.
Jeszcze innym obostrzeniem jest zachowanie logiki w tekście – czyli pisząc o copywritingu w Internecie nie możemy nagle drugi akapit poświęcić na problemy współczesnego świata. Precel ma być logiczny, choć niekoniecznie merytoryczny – czyli nie musimy tworzyć w ramach 1000 znakowego tekstu jakiegoś historycznego czy polonistycznego eseju czy wyszukiwać godzinami potrzebne informacje w Internecie. Zwykle pisanie precli polega na pisaniu z pamięci wszystkiego, co w danej dziedzinie wiemy – a następnie napisanie tego samego, ale innymi słowami. W rezultacie copywriter zatacza błędne koło i pisząc po kilkanaście razy to samo często powtarza niektóre zdania i schematy, czyniąc je mniej oryginalnymi.
Osobiście nie lubię dużych zleceń, gdzie mam po dwadzieścia razy pisać o apartamentach we Włodawie czy wypoczynku w górach – w końcu bowiem zawsze powielam jakieś fragmenty tekstów i zwyczajnie głupio takie artykuły oddawać. Ciężko pisze się też precle i teksty zapleczowe na tematy specjalistyczne, np. dotyczące sprzętów medycznych czy leków, o których po prostu nie da się pisać aż tak dużo.
Inną kwestią są też same słowa kluczowe obok siebie, które nieraz za nich w świecie nie dały sie w tekście usadzić tak, aby artykuł miał ręce i nogi pod względem stylistycznym i gramatycznym. Ale o tym za jakiś czas.