Jakość zamiast ilości czyli dobre preclowanie

on sie17 2011

Słowo się rzekło – bloga oddaję w ręce innych redaktorów, co nie oznacza, że sam czasem czegoś nie skrobnę. Poniżej wpis jednego z nowych redaktorów, mówiący o tym, jak powinno wyglądać dobre preclowanie. Wbrew pozorom wpis na temat, ponieważ seo copywriterzy często też otrzymują zadanie publikowania swojej twórczości na portalach tematycznych, branżowych lub na zwykłych blogach preclowych. Zapraszam do komentowania :)
(więcej…)

Precle też mają swoją jakość

on lip19 2011

Startując z pisaniem precli kilkanaście miesięcy temu nawet na myśl by mi nie przyszło, że precle nie muszą posiadać jakąkolwiek jakości merytorycznej. Przecież to też jest tekst, być może nawet niektóre osoby będą go czytały, no i w końcu muszą przejść moderację w porządnych blogach pressel. W takich sytuacjach wizja, że precel nie musi być merytoryczny, wydaje się dość abstrakcyjna, ale jednak ma miejsce.
(więcej…)

Jak pisać precle – przykłady

on mar2 2011

Przyjmijmy optymistycznie, że po kilku dniach w branży dostajemy już zlecenie (niestety w dzisiejszych czasach naprawdę jest to optymistyczna wersja, ponieważ konkurencja nie śp chyba już całymi dniami. A trudno walczyć z ludźmi, którzy wciąż piszą za stawki godne Azjatów. Z całym szacunkiem do tego pracowitego narodu).
Przyjmijmy też, że frazą kluczową umieszczoną trzy razy w tekście tysiąc znakowym ma być słowo „tłumaczenia”.
Tutaj mamy dwa sposoby na rozpoczęcie pisania:

  • Zaczynamy od tytułu i piszemy tekst zgodny z jego tematyką
  • Zaczynamy od tekstu, a potem próbujemy dopasować do niego tytuł

Osobiście polecam pierwszy sposób, sam zawsze z niego korzystam i okazuje się bardzo skuteczny. Większości ludzi zdecydowanie lepiej jest pisać artykuły, jeśli mają już podane jego tytuły i wiedzą, wokół jakiej sfery się poruszać. Niektórzy jednak najpierw piszą – głównie z pamięci (patrz -> lanie wody) – a dopiero potem szukają w tekście fragmentu, który mogą uznać za tytuł.
Mamy więc tytuł oraz wymagania, które przekazał nam klient. Pora rozpocząć pisanie. Pamiętając o tym, że przynajmniej pierwsze 170 znaków nie może zawierać słowa kluczowego, staramy się ułożyć z tych znaków jedno lub dwa zdania wprowadzające. W naszym przykładzie mogą one wyglądać tak:

Według opinii publicznej zasadnicza różnica między tłumaczeniami amatorskimi a profesjonalnymi przedstawia się w cenie. Tymczasem rzeczywistość pokazuje, że i jedne i drugie mogą być różnie wycenianie w zależności od tematyki tekstów.

Albo tak:

Na polskim rynku funkcjonuje dziś wiele agencji zajmujących się tłumaczeniami przysięgłymi, oficjalnymi i prywatnymi. W większości przypadków takie projekty wykonywane są od ręki i to w ciągu kilku godzin – oczywiście w zależności od ilości i rodzaju tekstu.

Mamy dzięki temu wprowadzenie, które zajmuje ponad 200 znaków, więc spełnia wszelkie normy. Co prawda można umieścić słowo kluczowe wcześniej, ale w innej formie gramatycznej. Nie będzie ono wtedy linkowane, ale na pewno podniesie wartość tekstu.
Pora teraz na rozwinięcie, gdzie zawierać się będzie główna część precla. Tutaj, w około 800 znakach, musimy umieścić trzy frazy frazę kluczową. Średnio będzie się ona więc pojawiać co 250-270 znaków, więc w co około dwóch zdaniach. Spójrzmy, jak może to wyglądać:

Różnice są jednak także i w innej kwestii – czasu wykonania oraz sposobów przeprowadzania tłumaczenia, które może polegać na tłumaczeniu pisemnym lub ze słuchu. Ważne jest też doświadczenie osoby, która tłumaczenia przeprowadza – im większe, tym cena za usługę jest stosunkowo wyższa, chociaż oczywiście nie przekracza jakiejś monstrualnej granicy. Nie oznacza to jednak, że początkujący tłumacze zarabiają mniej, ponieważ zasadnicze znaczenie ma też język, na który (lub z którego) dokonuje się tłumaczenia i którym operujemy w tekście lub w mowie. Jeśli jest to język znany, jak angielski czy niemiecki, cena jest niższa. Jeśli zaś tłumaczenie dotyczy języka mniej znanego, na przykład arabskiego, chińskiego czy nawet szwedzkiego – koszt takiego tłumaczenia może znacznie wzrosnąć.

Lub w drugiej wersji:

Są jednak sytuacje, gdy wykonanie profesjonalnego tłumaczenia jest wymuszone przez zapis prawa (np. gdy chodzi o tłumaczenia przysięgłe, związane z dokumentacją prawniczą lub medyczną). Często też są one koniecznością w przedstawieniu oferty naszej firmy na rynku zagranicznym (tłumaczenia ofertowe) lub w czasie toczenia dyskusji z naszym partnerem biznesowym, klientem lub zleceniodawcą. W niektórych przypadkach wymuszenie tłumaczenia wiążą się z bezpieczeństwem dochowania jakiejś tajemnicy firmowej lub państwowej, a jeszcze w innych sytuacjach są to po prostu tłumaczenia przyjacielskie. Te ostatnie obejmują np. korespondencję mailową między znajomymi czy przyjaciółmi mieszkającymi w innych państwach. We wszystkich przypadkach liczy się zaś jedno: wysoka jakość przedstawianego nam efektu końcowego.

Warto tutaj zauważyć, że w wielu przypadkach fraza daje się umieścić w tekście i kilkanaście razy. Jeśli jednak mamy do czynienia z pozycjonowaniem na różne słowa kluczowe (np. a tekście musimy umieścić frazy „tłumaczenia przysięgłe”, „tłumaczenia dokumentów” itp.), to pod żadnym pozorem nie wolno ich umieszczać koło siebie. Wszystkie słowa kluczowe obok siebie są zawsze źle oceniane przez roboty wyszukiwarek, a poza tym psują całą koncepcję dobrego i wartościowego (wbrew pozorom) precla.

Zadanie pierwsze – pisanie precli

on lut27 2011

Jak się można domyśleć, moim pierwszym zadaniem było napisanie zwykłych precli (popularne pressell page), krótkich artykułów na konkretny temat, w których trzeba było umieścić słowo kluczowe. Wtedy jeszcze byłem kompletnie zielony w tej dziedzinie, więc moje „pisanie” odbywało się na zasadzie tworzenia prawdziwych esejów, tekstów, które z powodzeniem mogłyby służyć za wartościowy content. Zamiast więc pisać precle, pisałem ciekawe artykuły o dużej wartości merytorycznej – i tylko się zastanawiam, jaką minę musiał mieć klient, gdy zamiast standardowego lania wody dostał wartościowe treści.
No cóż – w pewnym sensie był to mój błąd, bo przed rozpoczęciem pracy nie poszukałem w Sieci informacji na temat co to jest precel – ale w przyszłości okazało się to dla mnie bardzo korzystne. Miałem już wielkie doświadczenie w tworzeniu ciekawych tekstów, więc pisanie zapleczówek albo contentu na strony stało się łatwiejsze. Póki co jednak trwałem w świętym przekonaniu, że pisząc za stawkę 1zł/1000 znaków ze spacjami, byłem ustawiony w świecie copywritingu na przynajmniej kilka miesięcy. Umiałem pisać precle i znałem ich podstawowe zasady:

  • słowa kluczowe umieszczone w tekście w nieodmienionej formie
  • zachowana żądana liczba znaków
  • treść sensowna i zgodna z zasadami pisowni
  • treść unikalna, nie żaden duplikat ściągnięty z wikipedii

Miałem stałe zlecenia, na których wiele nie zarabiałem, ale zawsze jakiś grosz do kieszeni wleciał. Z czasem prócz prostych fraz jednowyrazowych pojawiały się trudniejsze, które za nic nie chciały się ustawić w gramatycznym szyku zdania. Mowa tu o takich perełkach jak „copywriter Poznań”, „tanie bilety Warszawa” itp. Każdy, kto miał do czynienia z pisaniem precli wie, że trudno takie potworki wcisnąć w zdanie, aby zachować jego logiczną całość. Kombinowałem na różne sposoby, co dawało naprawdę okropne efekty. W końcu zbiegiem okoliczności trafiłem na artykuł, gdzie jakiś mądry człowiek dokładnie wyjaśniał, że w przypadki takich fraz, które tworzą trudne słowa kluczowe koło siebie można oddzielać je znakami interpunkcyjnymi. Można więc było wstawiać między nie kropki, przecinki, myślniki, znaki zapytania i wykrzykniki, dwukropki, wielokropki – słowem wszystko, co nie psuło ani gramatyki ani stylistyki zdania.
Niektórzy mogą tu pokręcić głowami i zapytać, dlaczego aż tak trzeba dbać o powyższe czynniki w preclach, skoro i tak nie służą one niczemu innemu, jak tylko pozycjonowaniu. Niestety muszę Was zmartwić – precle czytane są przez zwykłych ludzi, którzy mogą się na nie natknąć zupełnie przypadkiem, gdy będą przeglądać Internet. Czytane są też przez administratorów i moderatorów blogów, na których się je umieszcza (blogi te również nazywa się blogami preclowymi lub pressellami). Jeśli precel będzie bezsensowny, a jego treść beznadziejna, to nie ma żadnych szans, aby przeszedł jakąkolwiek moderacje – a przez to staje się bezużyteczny dla pozycjonera.

Trudne początki

on lut27 2011

Nie wiem, czy w moim przypadku można mówić o wyjątkowym szczęściu czy o olbrzymim pechu. Swoją przygodę z copywritingiem zaczynałem na początku roku 2010, gdzie boom na pozycjonowanie wszystkiego przeżywał swój okres świetności. Niestety niosło to za sobą też setki nowych osób, które „pozycjonowały”, „pisały” albo „oferowały” swoje usługi związane z branżą SEO. Mówiąc krótko i dobitnie – był to okres, kiedy pisało się naprawdę tanie precle, których cena zwykle kręciła się koło 1zł za 1000 znaków ze spacjami. Dlatego śmiać mi się chce, gdy dzisiaj wchodzę na różne fora i czytam pełne oburzenia posty, że ktoś zaoferował stawkę 1,5zł za zwykłego tysiąc znakowego precla. Proszę pana czy panią – takie stawki w porównaniu z tym, za jakie pisało się rok temu, są po prostu niesamowicie wysokie.
Wracając jednak do meritum – początkowo wydawało mi się niemożliwe, żebym ja, zwykły studenciak, mógł załapać się na poważne i dobrze płatne zlecenie. Branża była ogromna, chłonna i przede wszystkim pełna ludzi takich samych jak ja – głodnych kasy i rwących się do pracy. Z początku łapałem proste zlecenia dotyczące głównie pisania pressell page, czyli krótkich tekstów o charakterze informacyjnym. Jakość takich artykułów była adekwatna do wynagrodzenia, jakie za nie dostawałem. Wtedy jednak byłem szczęśliwy, że w ogóle jakieś zlecenia mi wpadały, chociaż pisanie za marne grosze było zwyczajnie bezproduktywne.
Po około miesiącu takiej pracy, gdzie pisałem głównie dla dwóch stałych klientów, pojawiła się możliwość założenia konta na znanym serwisie ZPN. Oczywiście nie oznaczało to jednocześnie większych zarobków czy zleceń, ale pozwoliło mi dokładniej poznać konkurencję. Powstał też problem stworzenia sobie portfolio copywritera, gdzie mógłbym umieszczać swoje dotychczasowe teksty i dzięki temu w prosty sposób pokazać ewentualnym klientom swoje umiejętności. Założenie portfolio okazało się strzałem w dziesiątkę – wystarczyło podać w ofercie link do niego (oraz oczywiście stosownie konkurencyjne ceny (: a klient sam odpisywał po chwili, że jest zainteresowany podjęciem współpracy ze mną.
W ten sposób – i piszę to z pełną odpowiedzialnością – w ciągu zaledwie dwóch tygodni zdobyłem czterech nowych klientów, z którymi współpracuję do dnia dzisiejszego. Publikacja własnych tekstów, przykładowych próbek napisanych w wolnym czasie albo artykułów, które wykonywaliśmy dla kogoś innego, jest doskonałym sposobem na przekonanie do siebie klienta. Wraz z kolejnymi zleceniami portfolio oczywiście się rozrastało, pojawiały się w nim teksty z różnych tematyk, co dodatkowo podnosiło moją wartość jako copywritera.
Nie zajmowałem się przy tym profesjonalnym copywritingiem, czyli tworzeniem wartościowego contentu na strony firmowe itp. W polu moich zainteresować leżał jedynie seo copywriting, czyli pisanie precli, tekstów zapleczowych, informacji na blogi. Dopiero później wraz z rozwojem swoich umiejętności (i wiary w siebie) do swojej oferty dołożyłem wartościowe teksty na strony www.

Menu

Polecane

Admin

stat4u