Jak zabezpieczać się przed oszustami
on mar3 2011Tym razem nie będzie o samym copywritingu, więc nie będzie też długo :) Poniżej prezentuję kilka kroków, które pomagają mi chronić się przed oszustami. Niestety większość z nich nie wypali w przypadku młodego copywritera bez dużego portfolio i pozytywnych opinii na portalach ze zleceniami (np. ZPN, Oferia, ewentualnie GoldenLine). Ja sam zacząłem je stosować dopiero około pół roku po rozpoczęciu kariery w tym zawodzie – wcześniej pisałem teksty licząc jedynie, że zawsze trafię na uczciwego zleceniodawcę.
- Załóż konto na kilku serwisach ze zleceniami:
- Na początek dobre są te polskie:
- ZPN
- Oferia
- Freelancity
- A jeśli znasz angielski:
- Freelancer
- Elance
- Globtra
- Nie zaszkodzi mieć też konto na GoldenLine.
- Na początek dobre są te polskie:
- Stwórz sobie bogate portfolio i pamiętaj o:
- Różnej tematyce umieszczanych w nim tekstów
- Zamieszczeniu linków do tekstów, które zostały opublikowane
- Zamieszczeniu w razie możliwości linków do firm (lub kontaktów), z którymi współpracowałeś
- Podaniu do siebie kontaktu – imię, nazwisko i adres e-mail to absolutne minimum
- Żądaj zaliczki lub płatności co kilka tekstów
- Stwórz stronę, bloga lub forum do publikacji tekstów
- Jeśli masz taką możliwość – pracuj w oparciu o umowy
- Wygoogluj zleceniodawcę, sprawdź w Sieci opinie o nim
Doskonale sprawdza się w przypadku klientów, z którymi współpracujesz po raz pierwszy lub w stosunku do osób, których opinia nie jest bardzo kryształowa. Żądanie zaliczki to podstawa, jeśli masz przypuszczenia, że zleceniodawca może okazać się oszustem (piszę z e-maila na darmowych serwisach, nie podaje swoich danych kontaktowych albo w ogóle się nie przedstawia).
Jeśli klient nie zapłacił – i masz pewność, że nie wynikło to z choroby lub przypadków losowych, a publikuje Twoje teksty w różnych pressellach, to nie wahaj się zrobić tego samego. Stwórz sobie stronę, najlepiej na darmowym hostingu, i tam wrzucaj wszystkie teksty, za które klient nie zapłacił. Możesz też umieścić jego adres e-mail oraz dokładny opis danej sytuacji. Nie tylko nie będzie mógł skorzystać ze skradzionych tekstów, ponieważ stracą swoją unikalność, ale dodatkowo będzie w świecie copywriterów „spalony” jako nieuczciwy zleceniodawca.
Tutaj chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że podpisana umowa jest doskonałym zabezpieczeniem przed oszustami. Pamiętaj jednak – żądaj umowy na piśmie, wysłanej pocztą, a nie jej odpowiedników w wersji elektronicznej, gdzie cała umowa wraz z podpisem jest zeskanowana. Rozpoczynaj pracę dopiero wtedy, gdy otrzymasz oryginalną umowę wraz ze wszystkimi danymi zleceniodawcy.
To pierwsze, co powinniśmy zrobić przed przyjęciem zlecenia – adres e-mail, numer Gadu-Gadu a nawet nick potrafią nam wiele powiedzieć o potencjalnym kliencie. Często dzięki temu sam trafiam na fora, gdzie ewentualny zleceniodawca ma bardzo złą opinię i gdzie pojawiają się liczne skargi i zażalenia pod jego adresem. Dzięki temu unikam nieprzyjemnych sytuacji i zawsze przed podjęciem współpracy z takim klientem żądam zaliczki lub umowy. I klient zawsze znika :)
Ten post został opublikowany on czwartek, Marzec 3rd, 2011 at 2:42 am w kategorii Nieuczciwi klienci.
Podobne posty
- No related posts found.
on lip11 11Szukając zleceń natknęłam się na takich zleceniodawców, którzy pięknie ignorują pytanie o nazwisko i firmę. Myślę, że jeśli ktoś ma problem z podaniem nazwiska, będzie mieć również problem z wypłaceniem pieniędzy. Mam wrażenie, że część osób, które zdecydowały się do mnie napisać… to gimnazjaliści lub licealiści.
Czy warto w ogóle odpisywać na maila, którego treść wygląda tak:
„czy wciąz jestes zainteresowana podjęciem współpracy??”
„W chwili obecnej moge dac zlecenie np na jutro na krótkie teksty 300 znakowe nie wiem ile takich tekstów jestes wstanie napisac??”
Zawsze, gdy pytam o nazwisko i firmę, pytanie jest całkowicie ignorowane a potencjalny zleceniodawca pisze dalej jak gdyby nigdy nic, lub kontakt się urywa.
Domyślam się, że część tych osób proponuje mi tzw. podzlecenia. Jak znaleźć uczciwego zleceniodawcę?
on lip13 11Dobre pytanie. U mnie na każde zlecenie około 3-10 chętnych po prostu odpada (chcą kasy z góry = adieu, podejmują się i kontakt się urywa, na etapie wstępnym okazują się być idiotami itp.). Wiem że wchodzi firma która będzie chroniła stosunki gospodarcze (i pieniądze i przedmiot umowy, tyczy się to także relacji między freelancerami a ich klientami) i że będzie to już jakoś na dniach (informacja od… freelancera). Więc bądźmy dobrej myśli.
on lip13 11Niestety ignorowanie prośby o przedstawienie się to dość popularny wybieg. Ja dodatkowo często spotykam się z sytuacją, gdzie pieniądze wpływają nie z konta klienta, ale za pośrednictwem np. Bluecash, a po chwili otrzymuję zamówienie na kolejne teksty. Widać, że coś jest nie tak, zwłaszcza że jesli w takiej sytuacji żądam zaliczki z góry – kontakt się urywa.
Żeby uniknąć oszustów znikających po otrzymaniu zaliczki wystarczy zażądać umowy lub aukcji allegro – większość z nich wtedy rezygnuje, zostają jedynie ci w miarę uczciwi:)
on lip15 11Jeśli ktoś jest doświadczonym copywriterem, może prosić o zaliczkę. Natomiast ja dopiero zaczynam pisać rzeczy, które są użyteczne (wcześniej tworzyłam rzeczy mało użyteczne :-))
Znalazłam jednego uczciwego zleceniodawcę. Teksty, chociaż to najzwyklejsze precle, napisałam najlepiej jak tylko potrafię.
Natomiast mam wątpliwości co do drugiej zleceniodawczyni. Napisałam jej trzy paczki tekstów zw. z budownictwem (każda paczka to 8 tekstów po 2000 znaków). Zdaje się, że to coś na kształt artykułów zapleczowych. Dziś miał być przelew, a osoba ta nie odpisuje nawet czy wszystkie teksty zostały zaakceptowane.
Myślę, że jeśli przelew nie przyjdzie, moja praca pójdzie na marne. Nie sprzedam ich nikomu, bo pewnie będą krążyć gdzieś w Internecie. Pomyślałam, że mogłabym zrobić sobie porządną stronę internetową i tam je wkleić. Wydaje mi się, że ta osoba nie ma prawa tak po prostu ich wykorzystać.
Na ZPN zauważyłam, że dwa razy publikowała ogłoszenie pod innymi nickami, ale w treści był podany ten sam adres mailowy.
Nie chcę nikogo z góry osądzać, ale nie poradzę nic na swoją podejrzliwość. Może jednak odpisze…
on lip15 11W przypadku ZPN jest możliwość zgłoszenia takiej osoby do admina – podaje się wtedy linki do dwóch aukcji, gdzie dwie osoby o różnych nickach podają ten sam adres e-mail. Regulamin serwisu zabrania korzystania z dwóch lub więcej kont, więc takie osoby powinny zostać zablokowane. Nie zaszkodzi też dodać takiej osoby do Czarnej listy na forum freelancer.org.pl lub na PiO (dział Komentarze). Jeśli teksty nie zostaną opłacone i mówiąc dobitnie – taka osoba je zwyczajnie ukradnie, to najlepiej jest je gdzieś opublikować – idealnie byłoby nawet w kilku miejscach.
on lip15 11No dobrze panie Adminie, ale jeśli ja opublikuję je po tej osobie, wtedy wyjdzie na to, że ja jestem złodziejem tekstów. Przelew nie przyszedł. Napisałam tej osobie kilka słów. Nawet jeśli ktoś ma poślizg, może zawsze napisać maila, a nie znika na amen. Dałam jej czas do godz. 12.00 w sobotę na jakąkolwiek odpowiedź. Po tej godzinie testy wkleję wszędzie, gdzie się da. :-)
on lip15 11Skoro jest się autorem tekstów to jak można być ich złodziejem?
on lip16 11Jasne, że jedno wyklucza drugie. Natomiast chodzi o to, że inni mogą tak pomyśleć o autorze. No i jak tu udowodnić, że to ja napisałam ten tekst. Jasne, jest u mnie na komputerze, ale to chyba za mało. Wydawało mi się, że jeśli sprzedaję komuś tekst, automatycznie tracę do niego prawo. Takich tekstów, nie mogę nawet umieścić na swojej prywatnej stronie internetowej, która będzie moim portfolio. Tak mi się wydaje.
PS. Osoba ta nie odezwała się, czyli wszystko jasne. Jak kamień w wodę…
PS2. Prosiłam o przelew na piątek, ponieważ wyjeżdżam dziś na urlop. Może myślała, że pojadę i oleję sprawę. Ale ja się nie dam. Poza tym laptopa i Internet biorę ze sobą, tak czy tak. Wcześniej moje maile odczytywała niemal od razu i po chwili miałam odpowiedzi, a teraz kontakt się urwał.
Pozdrawiam, Andzia :-)
on lip16 11Sprzedaż tekstu nie jest równoznaczna ze startą do niego praw autorskich. Mało tego – praw autorskich nie można się zrzec, choćby się nawet chciało :-) Wyjątkiem są autorskie prawa majątkowe, ale i one nie przechodzą na kupującego bez podpisania specjalnej umowy. Co za tym idzie – można bez problemu wytoczyć takiej osobie proces nie tyle za kradzież tekstów, ale za ich wykorzystywanie bez zgody autora = za łamanie praw autorskich. A to, że jest się autorem, pozostaje banalne do udowodnienia: wystarczy korespondencja e-mail.
on sie1 11Witam po urlopie! Czekam również na kolejne wpisy. :)))))
on sie11 11Aniu, wydaje mi się, że mogłem trafić na tą samą osobę bo i tematyka i sytuacja jest dosyć podobna. Czy jesteś w stanie powiedzieć co to za osoba i jakie to były warunki?
Niestety miałem dokładnie tak samo, ale w moim przypadku chodzi o kilka stówek. Jeśli chcesz podzielić się nieco informacjami to zapraszam na maila racibor [at] gmail . com , może przygotujemy razem jakąś kontrofenstywę, bo w tym wypadku chodzi mi nie tyle nawet o pieniądze, co o uprzykrzenie życia, a najlepiej wykopanie tej osoby z branży.
Pozdrawiam
PS. Świetny blog, nauczyłem się i dowiedziałem wiele w krótkim czasie. Dziękuję :).
on sie23 11Rafał, wysłałam maila. Mam nadzieję, że dotarł. Dopiero wczoraj przeczytałam Twój komentarz.
on wrz5 11Hej! Ja niestety też chyba zostałam oszukana :( Napisałam 50 tekstów u nowego zleceniodawcy i cisza. To druga paczka dla tego faceta. Za pierwszą zaplacił, a teraz cisza. I chociaż co prawda zabezpieczyłam sie na tyle, że nie wysłałam mu jeszcze tych tekstów- to widać napracowałam się na darmo :(
Dziś dostałam kolejną propozycję współpracy, ale przez tą całą sytuację nie wiem co mam zrobić. Niby ta druga propozycja wyglada bardziej profesjolanie,ale poradźcie, co zrobić. Mail podpisany. Na stronie-zreszta bardzo ladnie i profesjonalnie zrobionej graficznie itd.-podane wszystkie dane firmy.Widać ze ta agencja interaktywna ma duze projekty, współpracuje z dużymi firmami. Czy można takiej firmie zaufać, skoro zapewniają, że po miesiącu pracy wystawią zlecenie i zaplacą?Co robić?Czekac i pracować przez miesiąc czy z góry żądąć choćby zaliczki?Boje się, żeby nie stracic tej oferty, a jednoczesnie boję się, że znowu zostane oszukana.
on wrz6 11Zaliczka, umowa o dzieło lub aukcja allegro. Pracowanie w ciemno to samobójstwo finansowe.
on wrz6 11Hmmm, czyli mimo agencji, która ma renomę powinnam poprosić o zaliczkę? Osoba, z którą koresponduję, napisała mi, że wystawiają umowy-zlecenie na koniec każdego miesiąca każdemu z copywriterów z którymi współpracują. Nie powinnam w to ślepo wierzyć? Może naiwna jestem,ale boję się, że dostanę odpowiedź odmowną i potem będę żałować. Czy taka korespondencja, w której umawiamy się jasno na warunki, nie jest podstawą do późniejszego zgłaszania oszustwa…no nie wiem…gdziekolwiek-np. na policji?
on wrz6 11Teoretycznie powinna być, praktycznie nic nie daje. Po pierwsze policji nic do tego – zgłaszasz tam przestępstwa, a taka sytuacja do tego nie należy. Odzyskać pieniądze możesz tylko na drodze cywilno – prawnej. Więcej wydasz na prawników, niż byś uzyskała z umowy. Jeśli agencja faktycznie jest taka renomowana, to nie powinna stwarzać problemów z podpisaniem umowy o dzieło czy umowy zlecenia PRZED rozpoczęciem pracy. Najpierw umowa, potem wykonana praca, to podstawowa zasada zarabiania w Internecie, jeśli się nie chce zostać wycyckanym.
on wrz6 11Dzięki Admin! Wiem, że masz racje! Ostatnie pytanie i już Cię nie męczę tym tematem. Jak sporządzić taką umowę skoro nie wiadomo ile tekstów miesiecznie napiszę? Tak tłumaczy mi Pan z agencji-że podpisuje umowę dopiero po miesiącu pracy-kiedy wiadomo ile zapracowałam. A jest może jakaś metoda na sprawdzenie uczciwości agencji? Bo rozumiem, że to że maja renomę i wielu znanych i szanowanych klientów-to nic nie znaczy. Bo to nie znaczy, że mnie potraktują dobrze-tak jak klienta-który płaci.
on wrz7 11Pytanie o konstrukcję umowy lepiej zadać na forum prawniczym. W naszym przypadku pracujemy na zasadzie umowy o dzieło podpisywanej przed wykonaniem zlecenia. Klient zamawia X tekstów w takim a takim terminie i takie dane są na umowie. Umowę zlecenie możemy podpisać z nim dopiero wtedy, gdy posiadamy już wszystkie dane (przelew z konta bankowego), ponieważ nierzadko te zawarte na stronie są mało zgodne z prawdą (w przypadku firm).
Jak sprawdzić uczciwość agencji? Przez google.pl, wpisując jej nazwę i szukając o niej opinii.
on wrz7 11Admin-ja wiem,że masz mnie pewnie dosyć ;) Ale to znowu ja! :) Prośbę mam tym razem. Czy mogłabym dostać jakiś wzór umowy? Przeszukałam net wzdłuż i wszeż i nie mogę odnaleźć nic co by pasowało do mojego zlecenia :( A rozumiem, że ta zwyczajna umowa to nie jest to. Dziś muszę się skontaktować ze zleceniodawcą i chcę przedstawić gotowe rozwiązanie- tzn. chcę przesłać taką umowę przed wysłaniem tekstów, które przygotowałam. A rachunek zamierzam wysłać po całym miesiącu pracy. Bo tak to się chyba robi.Prrrroooszzzzeeeee, balagam o taki wzór na maila :)
A nawiązując do Twojego ostatniego zdania z postu powyżej- wygoglowałam tą firmę i nie ma w necie ani jednego zdania o niej- ani tego złego ani dobrego! Jedynie co jest to piękny adres strony- którego nie będę publicznie podawała ;)
Pozdrawiam.
on wrz7 11http://dl.dropbox.com/u/1020818/UMOWA%20O%20DZIE%C5%81O.doc
Umowę trzeba napisać indywidualnie pod konkretne zlecenie. Można stosować wzory z internetu i dopisać do nich własne punkty lub niektóre usunąć.
on wrz7 11Czy ja już mówiłam, że Cie uwielbiam?! ;)))))))
Dzięki wieeeeeeelkie!
on wrz25 11Ania mam do Ciebie pytanko odnośnie Twoich wcześniejszych postów – możesz się skontaktować ze mną? Napisz na awdym /tuwiadomocodac) poczta.fm
on paź25 11Chciałam jedynie powiedzieć, że pierwsze 6 komentarzy pod nickiem Ania należy do mnie.
Reszta nie.
Dlaczego osoba, która pisała po mnie, również pod nickiem Ania, nie dodała chociaż cyfry? Tak się nie robi!
Awdym, nie wiem o które dokładnie chodzi posty – pierwsze 6 moich czy resztę należącą do osoby, która się pode mnie podszywa.
on paź25 11Bardzo proszę bez takich komentarzy – w Polsce nie ma monopolu na imiona czy nicki.
on lis7 11Gdyby to było takie łatwe… Nie dalejk jak wczoraj dostałem mejla z pytanie czy chcę się podjąć napisania 10 tekstów na blogi, takie lepszej jakości. Wszystko ładnie, bo z umową, ale ale ale! umowę podpisujemy dopiero PO oddaniu tekstów. Podziękowałem.
on lis9 11Bez umowy nie pracuję i koniec. A jak suma jest mała, to tylko i wyłącznie dopuszczam wpłatę z góry lub Allegro.
on lis14 11Nie ma monopolu, ale po co wprowadzać ludzi w błąd. Równie dobrze mogłabym oznaczyć swój komentarz nickiem admin i wtedy Panu także nie byłoby wesoło. :-)
on lis15 11Ja niestety zostałam kilka razy oszukana na portalu zlecenia przez net, łącznie na 300 zł. Od tej pory żądam zawsze umowy lub przedpłaty. Najbardziej cenię sobie współpracę z profesjonalnymi firmami na umowę o dzieło. Mam wtedy pewność, ze zawsze na koniec miesiąca dostanę wypłatę.
on lis21 11A ja myślę, że najlepszym sposobem zabezpieczenia przed oszustami jest po prostu ścisłe trzymanie się prawa. Prawo wymaga umowy – podpisujemy umowę nawet o głupie 10zł. Oszustów to odstrasza, a my nie mamy nad sobą Urzędu Skarbowego.
on lis27 11Nie oszukano mnie nigdy, a Twoje porady są jak najbardziej słuszne. Przede wszystkim umowy i zaliczki. Mogą być małe, ale zawsze skłaniają obie strony do pracy. Ja, jako wykonawca wiem, że pracuję za określoną kwotę, a zleceniodawca poprzez zaliczkę niechętniej będzie się chciał się wycofać ze zlecenia. Zlecenie warte 500zł. Zaliczka dajmy na to 50-100zł, dla mnie niewiele, ale to tez pieniądz. Muszę liczyć się z niepowodzeniami.